O nas

O SpotiDown

Małe narzędzie o wąskim celu, zbudowane dlatego, że każda inna darmowa opcja w tej kategorii była gorsza, niż musiała być.

Dlaczego istnieje

SpotiDown zaczął się w 2024 roku ze zwyczajnej irytacji. Każdy darmowy pobieracz Spotify, którego próbowaliśmy, robił źle te same trzy rzeczy. Pliki docierały bez tagów i bez okładek, więc biblioteka zamieniała się w folder pełen nieznanych wykonawców. Przycisk pobierania zbiorczego był za opłatą, co oznaczało, że jedyna funkcja, która przy playliście ma znaczenie, była właśnie tą płatną. A same strony były wolne, zapchane reklamami i usiane fałszywymi przyciskami pobierania.

Żaden z tych problemów nie jest trudny. Odczytanie publicznych metadanych Spotify i zapisanie ich w pliku to zadanie dawno rozwiązane. Podanie archiwum ZIP to zadanie dawno rozwiązane. Nieładowanie jedenastu sieci reklamowych to decyzja, a nie wyzwanie inżynierskie. Przepaść między tym, czym te narzędzia mogły być, a tym, czym były, wydała nam się warta zasypania.

Zasady, przy których się trzymamy

To raczej ograniczenia niż funkcje. To lista rzeczy, którym mówimy nie.

Zero skryptów zewnętrznych

Żadnych sieci reklamowych, pakietów analitycznych, nagrywania sesji ani menedżerów tagów. Jeśli kiedyś będziemy potrzebować danych o użyciu, wezmą się z dzienników serwera bez danych osobowych.

Żadnych płatnych funkcji podstawowych

Pobieranie zbiorcze, wyjście ZIP i formaty bezstratne to powód, dla którego ludzie tu przychodzą. Pobieranie za nie opłat uczyniłoby to narzędzie gorszym od tych, które chcieliśmy poprawić.

Bez kont i historii

Brak rejestracji oznacza brak czegokolwiek, co mogłoby wyciec. Nie ma tu tabeli użytkowników, bo nie ma użytkowników, są tylko odwiedzający.

Metadane nie są opcjonalne

Pobranie, które dociera bez tagów, to robota zrobiona w połowie. Każdy plik dostaje pełne tagi i okładkę, na każdej stronie i w każdym formacie.

Każdy język dostaje prawdziwy serwis

Wszystkie 21 języków dostaje pełną treść, poprawnie opisaną znacznikami hreflang, a nie przetłumaczony pasek menu nałożony na angielski tekst.

Utrzymywany, i to widać

Dziennik zmian na stronie głównej jest po to, żebyś mógł ocenić, czy ktoś jeszcze przy tym pracuje. Narzędzia w tej kategorii butwieją szybko, gdy nikt tego nie robi.

Czym nie jesteśmy

Nie jesteśmy w żaden sposób powiązani ze Spotify AB, a nic tutaj nie jest przez tę firmę wspierane. Spotify to ich znak towarowy, a nazwy używamy wyłącznie po to, żeby opisać, z czym narzędzie współpracuje.

Nie jesteśmy biblioteką muzyczną. Nic tu nie jest przechowywane, składowane ani indeksowane. Nie ma katalogu do przeglądania, nie ma wyszukiwarki utworów i nie ma archiwum czegokolwiek, co ktokolwiek kiedykolwiek przekonwertował. Pliki istnieją na naszych serwerach przez czas trwania jednego zadania i potem są usuwane.

Nie jesteśmy neutralni wobec sposobu korzystania. Chcieć prywatnej kopii to rozsądna rzecz. Rozpowszechniać jej dalej nie, i regulamin mówi to wprost.

Jak to jest zbudowane

Każda strona w tym serwisie to statyczny HTML wygenerowany z wyprzedzeniem. Nie ma frameworka budzącego się w tle, nie ma routera po stronie klienta i nie ma renderowania w czasie działania. Dlatego strony docierają szybko przy wolnym łączu, i to w dużej mierze dlatego serwis jest na tyle tani, żeby działać bez reklam.

Jedyny wysyłany JavaScript to niewielki plik obsługujący przełącznik motywu, menu i sam konwerter. Nie ma żadnych zależności. Arkusz stylów jest pisany ręcznie, a nie generowany z frameworka narzędziowego, dzięki czemu pozostaje na tyle mały, żeby wbudować jego krytyczną część w stronę.

Usługa konwersji działa osobno od serwisu. Otrzymuje identyfikator Spotify, pobiera metadane, wytwarza dźwięk, zapisuje tagi i zwraca wygasający adres do pobrania. Nie prowadzi trwałego rejestru zadań.

Jak się z nami skontaktować

Zgłoszenia błędów, zepsute linki, poprawki tłumaczeń i zawiadomienia od podmiotów praw idą przez stronę kontaktową. Szczególnie mile widziane są poprawki tłumaczeń. Dwadzieścia jeden języków to bardzo duża powierzchnia, a wychwycenie niezgrabnego zdania przez rodzimego użytkownika jest warte więcej niż jakakolwiek wewnętrzna weryfikacja.